Czasem, kiedy noc jest spokojniejsza i uda nam się „wyspać”, wybieramy się w sobotę rano do miasta. Zazwyczaj jesteśmy tam jeszcze zanim ulice wypełnią się mieszkańcami Lublany, spieszącymi ze swoimi zakupowymi wózkami w kierunku głównego targu oraz turystami oblegającymi Lublanę przez cały rok.

Lublana jest może mała w porównaniu z moją rodzinną Warszawą, jednak pełna jest przepięknych zakamarków łącznie z zamkiem, górującym nad jej centrum i wprowadzającym nas w niezwykły nastrój bez względu na pogodę. W ostatnich latach lublańskie stare miasto stało się, moim zadniem, jednym z najładniejszych i najlepiej zorganizowanych ze wszystkich stolic europejskich. Przy porannej kawie na pewno nie przeszkodzi nam więc hałas samochodowych silników, no może jedynie jakiś Kavalir przemknie obok nas wioząc starejszą Panią na targ lub do kościoła (dla tych, którzy nie znają jeszcze Kavalira, chodzi o transport bezpłatnym, elektrycznym mini pojazdem na terenie Starego Miasta).
Kiedy kawa w Lublanie smakuje najlepiej?
Lubię tą część dnia nad brzegiem Lublanicy, kiedy mogę w pełni cieszyć się porannym słońcem na jeszcze nie zatłoczonych ulicach a wolny stolik znajdujemy w sekundę. Wtedy spotkacie naszą trójkę prawdopodobnie w kawiarni Cacao, przy rogaliku i kawie, a może w Le Petit Cafe na bardziej konkretnym i niezwykle smacznym śniadaniu. Jak na razie brakuje mi jednak w Lublanie miejsc, gdzie właśnie śniadanie odgrywałoby główną rolę (tak jak jest to moda ostatnimi czasy w polskiej stolicy).
Dalej po miejskie inspiracje
Z pełnymi brzuszkami idziemy na spacer po bardziej ukrytych ulicaczkach: Mestni Trg, Trubarjeva – to są moje ulubione miejsca jeśli chodzi o sklepiki z wyjątkowymi dodatkami do domu, również w stylu skandynawskim. Sklepy co prawda zmieniają się z prędkością światła i zazwyczaj po moim dłuższym nieodwiedzaniu tej części Lublany znajduję kilka nowych punktów godnych uwagi lub zauważam, że niektóre sklepy niestety na zawsze zniknęły już z mapy miasta. To jest właśnie „urok” mieszkania w bardzo drogiej stolicy, gdzie czynsze windowane są niemiłosiernie a to z kolei szybko weryfikuje istnienia sklepów, które na początku zawsze walczą o przetrwanie w konkurencyjnym gąszczu. Tak czy inaczej jeśli się pospieszycie, na pewno znajdziecie jeszcze w Lublanie kilku moich aktualnych faworytów:
- Smile Concept Store
- Gud shop
- Babushka boutique
- dizajnerski Flat, który teraz przeniósł się na ulicę Trubarjeva
- bardziej ukryty Vonj narave
- dom towarowy Nama, w którym jedno z pięter poświęcone jest właśnie domowym dodatkom i dekoracjom
Po bardziej kulinarne inspiracje musicie koniecznie udać się na główny targ, zawsze pełen kolorów, zapachów i niezwykle interesujących osobistości. Od czasu, gdy kilka miesięcy spędziłam w Paryżu, uwielbiam obserwować ludzi przy ich codziennych zajęciach: co robią, jaki mają styl, kim są. Tworzę sobie wtedy w głowie ich wymyślone historie i rozmyślam dokąd tak pędzą? Czym się zajmują na codzień? A targ to doskonałe obserwatorium!
Jeśli macie to szczęście i zdarzy Wam się być w Lublanie w piątek, to w wiosenno-letnich miesiącach nie wolno Wam zapomnieć o Odprti kuhni czyli kuchni na powietrzu – projekcie, który gromadzi restauracje z całej Słowenii na Pogačerjevem trgu (zaraz obok głównego targu) i będzie dla Was niezapomnianym gastronomicznym doświadczeniem.


Przyjeżdżamy ?
Wszystko jak widać zależy od naszego spojrzenia na życie
i nie na darmo mówią „tam dom twój gdzie serce twoje”.
Gratuluje odwagi i optymizmu…czekam na c.d.